
Długi majowy weekend ma to do siebie, że jest za krótki. Piątek i sobotę spędziliśmy na leniuchowaniu a dziś Piotrek, umówiony z Grabowskimi, zabrał Małgosię na wypasiony plac zabaw przy Placu Wilsona. Niestety na podobny pomysł wpadło wielu mieszczuchów a na dokładkę Małgosia wstała "lewą nogą". W rezultacie wrócili zaskakująco szybko z tej eskapady. Ja zostałam w domciu z Misiastą (czyt. Agatką) i w błogiej ciszy spakowałam ubranka, z których już zdążyła wyrosnąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz