piątek, 22 maja 2009

Ania

Pamiętam pewną imprezę urodzinową Piotrka. Wtedy byłam w ciąży z Małgosią a Ania z Marysią - naszymi pierworodnymi. Już wtedy planowałyśmy wybrać się na wspólny spacer z pociechami. Czas sobie płynął powoli... i płynął... aż w końcu zrealizowałyśmy ten szalony plan. Tylko, że w międzyczasie przybyło maluchów i obie mamy już drugie córy na świecie.
To było miłe choć burzliwe w przebiegu spotkanie. Trudno nam było z Anią rozmawiać, bo co chwilę starszaki wymagały matczynych działań prewencyjno-naprawczych. Śmiech przeplatał się z krzykiem, bijatyką i łzami. Trzeba też było chronić raczkującą Jadzię przed zatuptaniem. Grunt, że na koniec były uściski. Ciekawe czy do następnego spotkania nasze dziewczynki wyrosną już z charakterystycznego dla trzylatków egocentryzmu i odkryją zalety zgodnej współzabawy.

Brak komentarzy: