Byłam z Agatką u profesjonalnej fizjoterapeutki. Przeszłam indywidualny kurs prawidłowego podnoszenia, trzymania i układania niemowlęcia. Mimo, że przecież nie pierwszy raz mam do czynienia z maleństwem i niewiele powinno mnie zaskoczyć - jestem pod wrażeniem. Nie spodziewałam się, że przy drugim dziecku dowiem się i nauczę tyle ciekawych i cennych rzeczy.
Przed wieczorem pojechałam z dziewczynkami pobuszować w dziale zabawkowym. Zbliżają się urodziny Tomka i Dzień Dziecka. Dla pięciolatka najbardziej podobał mi się ogromny traktor z przyczepką, zestawy młodego skauta i kilka gier logicznych. Dla trzylatka ... no cóż - Małgosia marzyła o kaloszach, żeby jak jej ukochana świnka Peppa skakać po kałużach i w błotku. Wybrała je sobie ... oczywiście w różowym kolorze. Kupiłam też dla niej domek-namiocik, o którym zamarzyła po zabawie u Marysi, obrazkową wersję gry Domino i zestaw akcesoriów do stemplowania (motyw ze zwierzątkami).
Nowe zabawki wywołały u naszej córki radość sięgającą zenitu. Obserwacja eksplozji szczęścia u własnego dziecka jest bardzo miłym doświadczeniem.
PS Mamy teraz godzinę dwudziestą pierwszą a Gośka szaleje w domku i nie przejawia najmniejszych oznak zmęczenia czy senności. Właśnie planuje urządzić w nim przyjecie dla lal.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz