Obie z Małgosią rozchorowałyśmy się na dobre. Małgosia jakoś się trzyma i mimo potwornego kataru ma siłę i chęć do zabawy. Ze mną gorzej - mam gorączkę, boli mnie głowa i co najgorsze gardło. Karmienie Misiastej uniemożliwia zastosowanie większości skutecznych lekarstw więc cierpię nie mogąc doczekać się końca tych tortur.Uziemiona w domu Gosia radzi sobie całkiem nieźle. Ostatnio, za sprawą Martusi, oddaje się kolorowaniu obrazków. Na szczęście internet roi się od serwisów z gotowymi do druku wzorami. Małgosia w przeciągu kilku dni znacząco poprawiła kontrolę nad kredką. W załączeniu jedno z dzisiejszych dzieł naszej artystki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz