piątek, 4 września 2009

Loretanki

Byłam dziś u siostrzyczek przedszkolnych. Dobrze mieć zaprzyjaźnionego "przewodnika", z którym nie trudno o sukces - przyjmą Małgosię.
Przy wielu zaletach są tu jednak mankamenty. Najważniejszy dotyczy leżakowania (Małgosia nie sypia w ciągu dnia od mniej więcej półtora roku). Zakonnice mają naturalne predyspozycje do trzymania się żelaznych zasad więc o ustępstwie w tej dziedzinie nie ma mowy. Drugi, mniejszy problem, to konieczność odbierania dziecka najpóźniej do 16:30. Oznacza to, że trzeba będzie raz na jakiś czas angażować w odbiór dziecka dziadków.

Brak komentarzy: