piątek, 2 stycznia 2009

Sylwester

Nasza córuś miała swój wielki sylwestrowy bal u dziadków na Okrętowej dlatego my spędziliśmy go w Skierniewicach u Jabiastych w ich nowym gniazdku czyli w towarzystwie Marcina i Moniki oraz Renaty.
Z domu zabraliśmy dwie ciężkie torby ze szkłem i innym sprzętem niezbędnym mi do zabawy w barmankę. Niestety, jak zwykle, gdy człowiek często zerka na zegarek licząc, że złapie tylko małe spóźnienie a do tego szkrab pęta się pod nogami, zapomniałam spakować najważniejszego składnika większości przewidzianych do zaserwowania drinków - bananów.
Desperacko wytężając wzrok po przydrożnych zabudowaniach znaleźliśmy w końcu jedyny jeszcze czynny sklep w jakiejś większej wsi. Na szczęście banany tam były, choć po wizycie Piotrka już nie - wykupił wszystkie.
Kameralne spotkanie ubarwił doskonałym humorem nasz gospodarz. Powstała seria intrygujących zdjęć. Nie mogłam się powstrzymać przed zrobieniem z kilku z nich małego komiksu. Miałam z tym niezłą zabawę i mam nadzieję, że jego bohaterowie też się uśmieją zamiast rzucić się na moją szyję z zamiarem podduszenia... Muszę przyznać, że fajnie być autorem - można ocenzurować i wyciąć własne fotki ;-)
Atrakcją wieczoru były puszczane z ogromnego balkonu race, zwłaszcza że nie wszystkie odleciały robiąc kolorowe kabum na miejscu. Duży balkon ma swoje niewątpliwe zalety - ofiar nie było ani w ludziach ani w sprzęcie, choć zapewne było co sprzątać nazajutrz ;-).
Dzięki za zabawę!

Brak komentarzy: