Przyjechały nowe mebelki a wyjechały stare dzięki pomocy Norberta. Przeżyłam przy tym chwile grozy, bo sofa nie zmieściła się do windy towarowej, podobnie zresztą jak ogromny stół i chłopaki targali je po schodach. Do domu oczywiście sofy też nie dało się wnieść więc została na korytarzu. Dobrze, że tata nadciągnął z odsieczą i co nieco rozkręciwszy wszystkie sprzęty ostatecznie stanęły w miejscu przeznaczenia. Małgośka szalała. Przez dwie godziny euforycznie cieszyła się z sofy, przekonywała że to jej nowe łóżko i to właśnie ona będzie tu spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz