sobota, 27 grudnia 2008

Święta - cd.

Święta przypadły na czwartek i piątek dlatego weekend automatycznie przedłużył je o kolejne dwa dni. Wczorajsze leniuchowanie szybko odeszło w niepamięć, bo już o 6:30 wstałam by odwieźć naszą zaprzyjaźnioną, kochaną Małgosię na lotnisko. Szczęściara powita 2009 w egipskiej Hurghadzie. Mam nadzieję, że będzie się dobrze bawić i wypocznie za wszystkie czasy.
Popołudniu pojechaliśmy na obiad do rodziców Piotrka. Mimo, że dzień należał do tych "śpiących" nasza latorośl bawiła się setnie. Brała dziadka za rękę i mówiąc "chodź" prowadziła w bardziej interesujące zakątki domostwa by tam pobuszować. Po zaspokojeniu ciekawości przekonała dziadka, że układanie puzzli (oczywiście stale tych samych) naście razy nie jest wcale nudną rozrywką.
Na fotkach: szczęśliwa Małgosia W. oczekująca na swój bilet i nie mniej szczęśliwa Małgosia P. układająca puzzle z dziadkiem.

Brak komentarzy: