czwartek, 9 sierpnia 2007

Zakupy

Dziś pojechałyśmy z Małgosią do babci Grażynki a następnie we trzy wybrałyśmy się na miasto pobuszować po sklepach. Między innymi sprawunkami Małgosia zyskała pierwsze buciki do tuptania i nocniczek. Ja kupiłam sobie nową bluzeczkę i co ważne - mąż pochwalił zakup. W czasie spaceru po sklepach przysiadłyśmy w Wedlu na rogu Szpitalnej i Górskiego by wypić po filiżance gorącej czekolady. Babcia Grażynka wspominała jak przychodziła tu ze swoim tatą gdy sama była jeszcze małą dziewczynką. Małgosia była w siódmym niebie i nie można się temu dziwić, bo to najsłodsza rzecz jaką pieściła kubki smakowe w swoim dotychczasowym życiu. Fotki obok.

Brak komentarzy: