piątek, 24 sierpnia 2007

Akcja "rower"

Wczoraj podrzuciłam dwukołowca mamy do zaprzyjaźnionego serwisu rowerowego na Dereniowej. Sławek, jak zawsze, przeszedł sam siebie i góral mamy nie tylko jeździ ale i jakby odmłodniał. Wszystkim posiadaczom i potencjalnym posiadaczom roweru polecam profesjonalistów z AIRBIKE. Dziś przyszła pora by sprytnie odebrać sprzęt. Do współpracy zaangażował się mój brat Piotrek. Ja obawiałam się długiego dystansu nie mając wprawki fizycznej, więc lwią część trasy pedałował Piotrek. Dla niego jazda damką bez czapki niewidki wymagała odwagi, lecz nie to stanowiło problem. Mama zastawiła pułapkę na wszystkich wsiadających na jej rower "po męsku", w tym mojego brata. Pułapka umiejscowiona była za siodełkiem - to kosz, o który Piotrek obił sobie solidnie łydkę w okolicach kostki. Czasem niektóre sprawy wymagają poświęceń...
Karolina wróciła z kolonii. Podobno były to najlepsze kolonie w jej życiu, na których wszyscy się polubili - warto być nakręconym pozytywnie (i nie tylko wobec kolonistów a ogólnie na ludzi).

Wczoraj byłam też u fryzjera. Pani Jola nieco więcej kosmyków poddała torturom rozjaśniania i .... jestem jakby blondynką! Wyglądam co najmniej dziwnie aaaaaaaaaaaaaaa!

Brak komentarzy: