piątek, 3 sierpnia 2007

Przygotowania

Wczoraj byłam z Małgosią i mamą na zakupach. Wprawdzie zanim dotarłyśmy do sklepu byłam zmuszona wymienić kapcia w aucie. Złośliwość losu, bo miałam do tej czynności kremowe spodnie i rozpuszczone włosy. Kiedy na zapasowym kole przyszło mi dokręcać śruby i kiedy byłam już upaprana jak Małgosia po samodzielnej próbie zjedzenia obiadku, zatrzymało się dwóch sympatycznych panów i pomogli mi - biednej kobietce, dokończyć dzieła. Małgosia takie samochodowe atrakcje jak zwykle przespała.
Dziś pogoda pod psem. Gdyby nie wszechobecny, soczysty odcień zieleni można by pomyśleć, że to jesień. Podobno jutro ma być pochmurno, nieco chłodniej ale bez opadów. Byłoby miło gdyby synoptycy tym razem się nie mylili. Zaplanowaliśmy przecież plenerową imprezę na okoliczność pierwszych urodzin naszej pociechy. Mimo, iż od 13 lipca minęło trochę czasu, to nadal Małgosia nie zdmuchnęła samotnej świeczki z urodzinowego tortu!
Czekoladowy biszkopt na tort wiśniowy już upieczony. Mięsko na grilla niebawem zacznie leżakować w specjalnej zalewie. Jestem dobrej myśli. W razie czego przeniesiemy grilla pod wiatę garażu...

Brak komentarzy: