czwartek, 1 października 2009

Motylek

Wczoraj nasza spółdzielnia mieszkaniowa oficjalnie, z przecięciem wstęgi, otworzyła wypasiony plac zabaw na osiedlu. Dla dzieci przygotowano poczęstunek. Małgosia załapała się na Wertelsa, gofra z dżemem i bitą śmietaną, czekoladowego batonika i napój w kartoniku. Abstrahując od chmary dzieciaków okupujących wyposażenie placu zabaw najwięcej chętnych było do malowania buziek i do klauna rozdającego fikuśne baloniki. Po przeszło godzinnym wyczekiwaniu Małgosia wreszcie oddała się w ręce specjalistki dziecięcego makijażu. W ostatniej chwili zmieniła decyzję co do wzoru - z małpki na motylka. Później dołączyła do nas Monika z małą Madzią. Na placu nie zabawiłyśmy długo. Szybko zrobiło się zimno i trzeba było wracać do domu.
Ps Monika broni dziś magisterkę. Trzymamy kciuki za sąsiadkę.

Brak komentarzy: