Wpadła do nas z pierwszą wizytą sąsiadka z córką. Małgosia nie była uprzejmą gospodynią - pokazywała Madzi swoje zabawki ale nie pozwalała się większością z nich pobawić. To musiało zakończyć się łzami i krzykami. Największa bitwa rozegrała się o prawo do gry na organkach. Kilka razy potrzebna była interwencja dorosłych. Kruchy rozejm został osiągnięty dopiero przy posiłku. Madzi zasmakowała zupa jarzynowa, którą naprędce ugotowałam w ramach "ciepłej kolacji". To był dla mnie nie lada jaki komplement kiedy poprosiła o dokładkę ;-).wtorek, 20 października 2009
Goście
Wpadła do nas z pierwszą wizytą sąsiadka z córką. Małgosia nie była uprzejmą gospodynią - pokazywała Madzi swoje zabawki ale nie pozwalała się większością z nich pobawić. To musiało zakończyć się łzami i krzykami. Największa bitwa rozegrała się o prawo do gry na organkach. Kilka razy potrzebna była interwencja dorosłych. Kruchy rozejm został osiągnięty dopiero przy posiłku. Madzi zasmakowała zupa jarzynowa, którą naprędce ugotowałam w ramach "ciepłej kolacji". To był dla mnie nie lada jaki komplement kiedy poprosiła o dokładkę ;-).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz