W sobotę w rodzinnym gronie świętowaliśmy imieniny naszej Małgosi. Warto odnotować, że tego dnia po raz pierwszy gościliśmy w naszym domu prababcię Irenkę. Z nieocenioną pomocą solenizantki przygotowałam na tę okazję tort kokosowo-ananasowy. Niestety zrobił się smaczny dopiero następnego dnia, kiedy krem w pełni "przeszedł" ananasem.W poniedziałek Gosia pojechała do przedszkola z uśmiechem na twarzy. No i na tym się skończyło. Wczoraj i dziś szlochała okrutnie. Marzy mi się, żeby w końcu było odwrotnie - cztery dni z uśmiechem i ewentualnie jeden ryczący...
Siostry mówią, że płacz mija dość szybko. Z zapałem oddaje się potem zajęciom (nie licząc angielskiego, za którym nie przepada). Najchętniej śpiewa, tańczy i pracuje na plastyce. Dzieciaki robią bardzo pomysłowe prace. Ostatnio przyniosła z przedszkola takiego oto jeżyka z masy solnej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz