środa, 9 czerwca 2010

Jurata

Wczoraj razem z dziewczynkami spacerowałam po Bałtyckiej plaży w Juracie. Na cały tydzień Gosia zostaje nad morzem razem z babcią Grażynką. Szczęściara. Wieczorem zajechałam z Agatką do Bujarków. W ich gościnnych progach przenocowałam nabierając sił do powrotu do Warszawy. Jazda krótką autostradką za 17,5 zeta i świadomość, że to co na niej zyskałam straciłam wcześniej w korkach przed Grudziądzem jako efekt uboczny kładzenia tam nowej nawierzchni była wystarczająca, żeby uderzyć na poczciwą E7. Ta decyzja była strzałem w dziesiątkę - żadnych robót drogowych i łatwe do wyprzedzania tiry. Do domu zajechałam naprawdę szybko mimo trzech postojów na karmienie, przewijanie i spacerowanie Agatki.
PS Trasa E7 miała jeszcze jedną zaletę. Na Statoilu przed Elblągiem kupiłam zabójcze okularki przeciwsłoneczne. Idealne do auta i na deptak. No boskie po prostu. Z rozrzewnieniem wspomniałam moto-babcię. Pamiętacie jeszcze ten klasyk?

Brak komentarzy: