sobota, 3 kwietnia 2010

Wielkanoc

Większość ludzi koncentrowała się zapewne na Święconce i ostatnich świątecznych przygotowaniach. Ja natomiast spędziłam ten dzień dość niekonwencjonalnie. Byłam na kursie trenującym zdolności prawej półkuli mózgu. Robiłam różne dziwne rzeczy. Widziałam własna aurę i Jezusa na ścianie. Przyrzekam, że nie wypiłam tam nic poza wodą z cytrynką i zjadłam tylko wyśmienitego łososia w pobliskiej chińskiej knajpce (bez grzybków).
Pod koniec zajęć udało mi się zapamiętać (zresztą jak pozostałym uczestnikom kursu z wyjątkiem jednej dziewczyny w ciąży) kolejność 50 niepowiązanych ze sobą tematycznie kart z obrazkami, które wcześniej widzieliśmy zaledwie przez około półtorej minuty. To takie proste. Żałuję, że nie znałam takich technik chodząc do szkoły ;)
Podsumowując - ten kurs był dla mnie niezwykle inspirującym doświadczeniem.

Brak komentarzy: