Na początek wspomnę o wtorkowej mszy w przedszkolu u Małgosi. Okoliczności zmusiły mnie do zabrania na nią także Agatki. Zdaje się, że to była jej pierwsza przygoda z kościołem. To było mocne wejście. Agata znienacka przerwała ponurą ciszę towarzyszącą jednej z modlitw głośnym i przeciągłym wokalizowaniem. Nawet ksiądz nie krył uśmiechu i na chwilę wstrzymał prowadzenie mszy. Kolejny raz tłum skupił na nas swoją uwagę w czasie podniesienia. Ciszę tym razem przerwała Małgosia, która wcale nie cichym szeptem rzuciła konspiracyjnie w moim kierunku: "mama, kupa!" Powagę chwili szlag trafił. Wszyscy buchnęli śmiechem. Zaraz po zakończeniu mszy pognałyśmy do toalety. Na szczęscie nie miałam kłopotu ze znalezieniem chwilowej opiekunki dla Agaty.
Dzisiaj Pierwszy Dzień Świąt. Samopoczucie mam nie lepsze jak w Wigilijny wieczór. Upierdliwy ból głowy, pleców i nóg, spuchnięte gardło, zatkany nos. Fajnie, nie ma co :-(
Dzisiaj Pierwszy Dzień Świąt. Samopoczucie mam nie lepsze jak w Wigilijny wieczór. Upierdliwy ból głowy, pleców i nóg, spuchnięte gardło, zatkany nos. Fajnie, nie ma co :-(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz