W niedzielę pojechaliśmy na obiad do prababci Irenki. Tym razem Małgosi dopisywał i humor i apetyt. Jednak nic nie trwa wiecznie. Kiedy rudawy dywan w małym pokoju udawał piasek na plaży a radość z zabawy osiągnęła apogeum nasza córcia w pełnym biegu potknęła się i upadła na róg krzesła. Nie pozwoliła sobie przyłożyć zimnego okładu dlatego dość szybko spuchła jej brew zasłaniając do połowy lewe oko. Następnego dnia doszedł kolejny efekt - opuchlizna nabrała granatowo-sinego kolorku. Wyglądała jak bokser po ciężkiej walce. Makijaż permanentny.
Piotrek podjechał do biura a ja z Małgosią poszłam uzupełnić zapasy do pobliskiego Tesco. Tu też nastąpiła szokująca zmiana w zachowaniu dziecka - do tej pory chodzenie z nią po sklepach było przyjemnością a oglądanie zabawek rytuałem nie sprawiającym żadnych kłopotów. Tym razem moja odmowa zakupienia domku dla kucyków skończyła się potokiem łez i (na szczęście) nie trwającym zbyt długo krzykiem. Scenka niczym z "Super Niani". Zdaje się, że opanowanie stale komplikującego się zestawu zachowań Małgosi będzie dla nas bardzo trudnym testem z rodzicielstwa. To się nazywa kształtowanie charakteru... tylko czyjego?
Piotrek podjechał do biura a ja z Małgosią poszłam uzupełnić zapasy do pobliskiego Tesco. Tu też nastąpiła szokująca zmiana w zachowaniu dziecka - do tej pory chodzenie z nią po sklepach było przyjemnością a oglądanie zabawek rytuałem nie sprawiającym żadnych kłopotów. Tym razem moja odmowa zakupienia domku dla kucyków skończyła się potokiem łez i (na szczęście) nie trwającym zbyt długo krzykiem. Scenka niczym z "Super Niani". Zdaje się, że opanowanie stale komplikującego się zestawu zachowań Małgosi będzie dla nas bardzo trudnym testem z rodzicielstwa. To się nazywa kształtowanie charakteru... tylko czyjego?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz