Zaspokajanie ciekawości świata z zachowaniem szeroko pojętej ostrożności towarzyszyło Małgosi od urodzenia. Na przykład ucząc się chodzić nie nabiła sobie nawet jednego guza. Najpierw usiłowała z siadu kucnąć a potem podnieść się na nogi machając dla równowagi wyciągniętymi na boki rączkami. Nie poszła na łatwiznę czyli wspinaczkę przy meblach. Może dlatego cieszyliśmy oczy jej opanowanym chodem dopiero jak skończyła rok, ale za to przyjemnie było patrzeć na jej postawę i grację ruchów podczas chodzenia w porównaniu do innych pospieszalskich dzieci kiedy czekaliśmy na kontrolną konsultację w poradni preluksacyjnej.
Niedawno Małgosia weszła na wyższy poziom przestrzegania zasad bezpieczeństwa. Na placu zabaw dostrzegła nieco młodszą od siebie dziewczynkę, która usiłowała nieporadnie wdrapać się na zjeżdżalnię "pod prąd". W ten sposób zawiesiła zabawę innym dzieciom jednocześnie testując wytrzymałość własnej skóry na czole. Jej rodzice nie interweniowali pochłonięci rozmową na pobliskiej ławce. Małgosia podbiegła do dziewczynki i początkowo wołała "nie, tak nie", potem usiłowała chwycić ją i siłą przekonać do zaprzestania owej czynności. Nie udało się, jednak nie zniechęcona już po chwili podbiegła do rodziców młodej masochistki i szturchała ich za ramiona krzycząc "pać!, nie!" drugą ręką wskazując na ich córkę (co w wolnym tłumaczeniu mogło oznaczać - patrzcie i zróbcie coś do diabła).
Nie ma co gadać, Małgosia tego dnia była bohaterem placu zabaw a ja byłam o kilka centymetrów wyższa z rozpierającej dumy.
Niedawno Małgosia weszła na wyższy poziom przestrzegania zasad bezpieczeństwa. Na placu zabaw dostrzegła nieco młodszą od siebie dziewczynkę, która usiłowała nieporadnie wdrapać się na zjeżdżalnię "pod prąd". W ten sposób zawiesiła zabawę innym dzieciom jednocześnie testując wytrzymałość własnej skóry na czole. Jej rodzice nie interweniowali pochłonięci rozmową na pobliskiej ławce. Małgosia podbiegła do dziewczynki i początkowo wołała "nie, tak nie", potem usiłowała chwycić ją i siłą przekonać do zaprzestania owej czynności. Nie udało się, jednak nie zniechęcona już po chwili podbiegła do rodziców młodej masochistki i szturchała ich za ramiona krzycząc "pać!, nie!" drugą ręką wskazując na ich córkę (co w wolnym tłumaczeniu mogło oznaczać - patrzcie i zróbcie coś do diabła).
Nie ma co gadać, Małgosia tego dnia była bohaterem placu zabaw a ja byłam o kilka centymetrów wyższa z rozpierającej dumy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz