Wiało jak diabli. Liście poetycko tańczyły na drodze dając oczom szczególny rodzaj kojącego spektaklu. Stanie w korku nie irytowało mnie ani trochę - jak zahipnotyzowana rozkoszowałam się tym widokiem. Nawet mnie nie wzruszyło jak zablokowana przez inne samochody wycofałam się przycierając auto o bardzo niski słupek. Złośliwie tak niski, że nie było go widać w żadnym lusterku. Drobna czerwona smuga na zderzaku nie zdołała popsuć mi nastroju. Wprost przeciwnie - to taki ładny rzucik w jesiennym kolorku ;)
W Warszawie, jak zawsze, wakacyjne remonty potrwają do zimy... Torowisko na stacjach Warszawa Włochy i Ursus miało zostać naprawione do 19 października. Miało. Końca prac nie widać. SKM do Pruszkowa kursuje już tylko symbolicznie. Zamknięto przejazd Dźwigową. Kleszczowa i Ryżowa stoi w związku z budową wiaduktu przy Łopuszańskiej. Nie mam już pomysłu jak przemieszczać się między domem a Ursusem, żeby podróż trwała krócej niż pobyt Agatki w przedszkolu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz