...tak mawia Małgosia wyrażając w różnych sytuacjach swoją dezaprobatę. Ja mam ochotę krzyczeć BLE po dzisiejszym spacerze. Przyszła nagła odwilż - jakieś 5 st.C. Hałdy zalegającego śniegu przybrały ponury szaro-czarny kolor. Ilość psich odchodów jest porażająca. Trudno manewrować dziecięcym wózkiem by nie zaliczyć wpadki. Nienawidzę miejskich psów. No może nie samych psów ale ich żałosnych właścicieli. Sami sobie też paskudzą na środku podłogi w łazience?! Jak można dopuścić do czegoś takiego gdy dookoła zatrzęsienie pojemników na psie odchody. BLE! Nie znoszę przedbiegów wiosny. BLE ! I jak tu lubić ludzi... BLE!
Rano zrobiłam całkiem długodystansowy spacer z dziewczynkami - najpierw z Agatą na zajęcia rehabilitacyjne, potem z Małgosią do Smokusia (sali zabaw na naszym osiedlu) a na koniec na zakupy na Trockiej. W zaprzyjaźnionym sklepiku nabyłam ryby. Na powrót męża przygotuję królewski obiadek - pieczone pstrągi. Mniami.
PS U rodziców nie najlepiej. Pod ciężarem śniegu zawalił się dach garażu a pompa przestała podawać wodę (jakby woda nagle uciekła z ujęcia). To okropne, że nawet nie mam jak im pomóc :(
Rano zrobiłam całkiem długodystansowy spacer z dziewczynkami - najpierw z Agatą na zajęcia rehabilitacyjne, potem z Małgosią do Smokusia (sali zabaw na naszym osiedlu) a na koniec na zakupy na Trockiej. W zaprzyjaźnionym sklepiku nabyłam ryby. Na powrót męża przygotuję królewski obiadek - pieczone pstrągi. Mniami.
PS U rodziców nie najlepiej. Pod ciężarem śniegu zawalił się dach garażu a pompa przestała podawać wodę (jakby woda nagle uciekła z ujęcia). To okropne, że nawet nie mam jak im pomóc :(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz