Małgosia spędziła cały dzień w przedszkolu. Po raz pierwszy zawiózł ją tata. Mi przypadło w udziale odebranie pociechy. Pojechałam... i dostałam burę. Najwidoczniej minęła już euforia i etap nowości zastąpił kryzys. Konsekwentnie odmawiała kolejnych posiłków, wpadła w furię a na koniec poddusiła Cypisa. Musiałam jakoś przełknąć gorzką pigułkę. Omówiłyśmy zakres i rodzaj koniecznej w takich sytuacjach interwencji opiekunów. W drodze powrotnej Małgosia opowiedziała mi swoją wersję wydarzeń. Jedzenie było "brzydkie". Butami rzucała ze złości, bo pani postanowiła wyjść z dziećmi na zewnątrz nie dokończywszy czytania bajki, której końca Małgosia była bardzo ciekawa, a niegodziwiec Cypis nie chciał się podzielić zabawką mimo wcześniejszych próśb. Może reakcje Małgosi były zbyt radykalne ale jak widać miały dobre uzasadnienie.
Kiedy emocje opadły pogadałam z córką o tym jak radzić sobie w różnych niekomfortowych sytuacjach. Przykłady nasuwały się same. Pomocny okazał się Franklin (to obecnie Małgosi ulubiona seria książeczek o przygodach małego żółwika, które czytamy jej codziennie przed snem).
Kiedy emocje opadły pogadałam z córką o tym jak radzić sobie w różnych niekomfortowych sytuacjach. Przykłady nasuwały się same. Pomocny okazał się Franklin (to obecnie Małgosi ulubiona seria książeczek o przygodach małego żółwika, które czytamy jej codziennie przed snem).
Przyjdzie mi chyba zastąpić w najbliższym czasie beletrystykę na poradniki dla rodziców. Samemu łatwo nie jest.
1 komentarz:
Siemka, my korzystaliśmy z zajęć Akademii Familijnej - zawsze zajęcia w grupach są fajniejsze niz samotne czytanie podręcznikow, a i sporo praktycznej wiedzy można zdobyć i ogólnie rozwinąć również samoświadomść rodzinną :).
http://www.akademiafamilijna.pl/start
Prześlij komentarz