Wczoraj pogoda załamała się i po prawie czterdziestostopniowym upale w czwartek odczuliśmy duży spadek temperatury w towarzystwie burz, grzmotów itp. efektów specjalnych. Chyba nie najlepiej zniosłam tę nagłą zmianę, bo padłam wczoraj spać już koło siedemnastej a dziś pobolewa mnie gardło i zatoki nosowe. Córcia padła razem ze mną i... przespawszy ciągiem trzynaście godzin zrobiła to czego się obawialiśmy. Obudziwszy się wstala i z promiennym uśmiechem na buzi przewędrowała do naszego łóżka moszcząc sobie miejsce między nami.
Teraz deszczyk siąpi beznamiętnie. Aura nie zachęca do opuszczania domu. Mimo to Piotrek w towarzystwie Mareczka pojechał powędkować. Złapać to raczej nic nie złapią, ale przynajmniej wygadają się nieograniczeni towarzystwem dzieci i żon.
Teraz deszczyk siąpi beznamiętnie. Aura nie zachęca do opuszczania domu. Mimo to Piotrek w towarzystwie Mareczka pojechał powędkować. Złapać to raczej nic nie złapią, ale przynajmniej wygadają się nieograniczeni towarzystwem dzieci i żon.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz