piątek, 25 kwietnia 2008

Rowerek

W tygodniu byłam z Małgosią w sklepie gdzie wpadł jej w oko trzykołowy rowerek.
W czwartek pojechałam na Marcelin i przy pięknej pogodzie Małgosia bawiła się głównie w jazdę samochodem, choć największą radość sprawiło głaskanie kota i jazda na rowerze. Rower pamiętający dzieciństwo Karoliny stracił w międzyczasie dodatkowe, boczne kółeczka i utrzymanie dwuśladu tak, by wprawić go w ruch, kierować nie wypadając z drogi i zachować radosną córkę w siodełku było niezwykle trudnym zadaniem. Po moich opowieściach o rowerowej fascynacji Małgosi, Piotrek zdecydował się na zakup nowego rowerka u Sławka. Gdy sprzęt pojawił się w domu euforia Gosi przeplatała się z płaczem frustracji. Chciała na nim koniecznie jeździć jednocześnie nie potrafiąc tego zrobić samodzielnie... (trzeba przyznać, że rowerek jest na nią jeszcze za duży). Taka mieszanka emocji okazała się mocno wybuchowa.
Dziś przed południem byłyśmy u pediatry, po czym korzystając z pięknej pogody poszalałyśmy na kładce dla pieszych (Małgosia uwielbia pokonywać pochyłości), a potem na zjeżdżalni. Miała na sobie sztruksową spódniczkę i zabójczy niebieski kapelusz z kokardą, które dostała od Anetki. Okazuje się, że spódnice w najmniejszym nawet stopniu nie przeszkadzają w ślizgach a i damą można być ;-)

Brak komentarzy: