Gdyby nie to, że ruch w mieszkaniu obudził Małgosię wpół do szóstej pewnie obyłoby się bez bezlitośnie kłujących moje serce łez. Do pracy dojechałam z duszą na ramieniu, bo oba jednorazowe bilety odmówiły współpracy - wszystkie kasowniki w autobusie zamrygały czerwonym światełkiem, że są "nieczytelne". Jakoś udało mi się dojechać do celu bez uszczerbku na finansach i godności (bo wyprowadzenie z pojazdu i wypisywanie mandatu przez kanara jest dla mnie potwornym obciachem). Tuż przed wejściem do budynku spotkałam się z Małgosią. Zamiast zwyczajową kawą z Bednarkiem rozpoczęłam dzień pracy kawą z Małgosią ;-)
Lwią część dnia spędziłam na szkoleniu bhp, ppoż i ratownictwa. Szkolenie rewelacyjne, doskonali prowadzący.
W pracy niby nic się nie zmieniło - zasiadłam przy tym samym komputerze, przy tym samym biurku, w tym samym pokoju, ale.... koledzy zmodyfikowali sposób organizacji wykonywania wielu czynności administracyjnych. Odnoszę wrażenie, że zanim zacznę uprawiać moje informatyczne poletko sensu stricto, przyjdzie mi kilka dni spędzić na czytaniu regulaminów, instrukcji, zarządzeń itp. "wciągającej lektury"...
Lwią część dnia spędziłam na szkoleniu bhp, ppoż i ratownictwa. Szkolenie rewelacyjne, doskonali prowadzący.
W pracy niby nic się nie zmieniło - zasiadłam przy tym samym komputerze, przy tym samym biurku, w tym samym pokoju, ale.... koledzy zmodyfikowali sposób organizacji wykonywania wielu czynności administracyjnych. Odnoszę wrażenie, że zanim zacznę uprawiać moje informatyczne poletko sensu stricto, przyjdzie mi kilka dni spędzić na czytaniu regulaminów, instrukcji, zarządzeń itp. "wciągającej lektury"...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz