W końcu nadeszła wyczekiwana godzina dziesiąta i otworzono Bajlandię. Małgosia zareagowała na atrakcje placu zabaw zupełnie inaczej jak pół roku temu, gdy byłyśmy tu po raz pierwszy. Założyłam, że godzina zabawy będzie wystarczająca... jakże się myliłam...
Nieco starsze dzieci, około 2,5-3,5 lat okazywały charakterystyczny brutalny egoizm - czyli wyrywały Małgosi z rąk zabawki, zamykały drzwi domku przed nosem, wpychały się przed nią na zjeżdżalniach itp. Jestem z niej bardzo dumna, bo mimo niemożności porozumiewania słownego, bez bicia i szarpania agresorów walczyła o swoje i to skutecznie :-) Dzielna kobieta!
Kiedy w końcu Małgosia zaczęła potykać się o własne nogi czyli osiągnęła szczyt wymęczenia zabawą ruszyłyśmy do domu. Usnęła natychmiast, chyba jeszcze na parkingu CH i śpi tak już drugą godzinę. Nie uchyliła nawet powiek gdy ją w domu rozbierałam i kładłam do łóżeczka.
Otacza mnie teraz błogi spokój. Muszę częściej organizować dla niej takie wypady.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz