Wszystko działo się zbyt szybko i w ogóle nie zdążyłam nacieszyć się tym wyjątkowym wieczorem.
Na Okrętowej spadł z pięterka Mikołaj z worem prezentów. Małgosia zainteresowała się dziwacznie przyodzianym gościem, choć zdecydowanie najważniejszą dla niej sprawą było utrzymanie bezpiecznej odległości od osobnika w czerwono-białym stroju. Za to większe i bardziej śmiałe dziewczynki chętnie pozowały do zdjęć (obok jedno z nich). Natomiast u moich rodziców atrakcję stanowiła ogromna choinka. Może na zdjęciu tego nie widać, ale po koniecznym przycięciu czubka sięga aż 340 cm! Whow! Robi wrażenie - jest po prostu piękna!
Dziś zajechaliśmy na śniadanie do babci Marylki a na obiedzie gościliśmy u prababci Irenki. Plan na jutrzejszy dzień zakłada zastąpienie spotkań towarzyskich spotkaniami z przyjaciółmi i totalny odpoczynek. Ciekawe tylko czy Małgosia podzieli nasze pragnienia i da nam dłużej pospać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz