W środę koło południa pojechałam z Małgosią na Marcelin. Po drodze miałam kontrolę drogową ale obyło się bez punktów i nie ujętych w domowym budżecie wydatków. Małgosia cały czas chciała być na dworze, dom traktując jak zło konieczne. Największą frajdę miała z obserwowania poczynań kociaka na drzewie i z prowadzenia własnego wózka.
Nowa umiejętność Małgosi: pchanie własnego, terenowego wózka.
Na 17.30 pojechałyśmy na zajęcia pływackie. Tam po raz pierwszy Małgosia przepłynęła kilka metrów bez mojej asekuracji wyposażona jedynie w dmuchane rękawki i kółko. Nie wiem czy większą motywacją do machania nóżkami była oddalona mama czy zabawka, którą trzymałam w ręku. W każdym razie zgodnie z tezą instruktorki było to bardziej ćwiczenie dla rodziców, przekonujące ich, iże pociechy potrafią same utrzymać nad wodą głowę i skutecznie się w niej przemieszczać. Muszę przyznać, że trudno mi było ją puścić, ale potem byłam równie dumna z jej umiejętności co ze swojej odwagi.
Nowa umiejętność Małgosi: samodzielne pływanie w dmuchanych gadżetach.
Wczoraj, tj. w czwartek, Małgosia kilkakrotnie kucała i bez podparcia wstawała na nóżki. Następnie zdecydowała się na zrobienie pierwszego kroka. Udało się jej postawić aż trzy kroczki, potem stanęła i kucnęła. Po krótkim odpoczynku jeszcze kilkakrotnie powtórzyła tę kombinację.
Wprawdzie nie można tego jeszcze nazwać chodzeniem, ale pierwszy zupełnie samodzielny krok wart jest odnotowania.
Wieczorem zrobiłam sałatkę jarzynową. Nie było nawet mowy, żeby Małgosia nie towarzyszyła mi w czynności szatkowania, czego domagała się wspinaczką po moich nogach i bardzo głośnym krzykiem. W końcu poległam i przyniosłam do kuchni krzesełko a na jego blacie położyłam talerz z aktualnie rozdrabnianym warzywem. Ja dzierżyłam w dłoni nóż a córuś łyżeczkę. Każde warzywo zostało przez nią spróbowane z zielonym groszkiem i kiszonym ogórkiem włącznie. Kiedy Małgosia sama zaspokoiła ciekawość zapachu, smaku i konsystencji postanowiła nakarmić mnie. Reagowałam na to słowami "mniam mniam", które bardzo się spodobały i szybko zostały włączone do jej słownika. Myślałam, że pęknę ze śmiechu kiedy nabierała łyżeczką pokrojoną marchewkę, wkładała ją do buzi, przełykała a potem wypowiadała swoim głosikiem to urocze "mniam mniam".
Nowa umiejętność Małgosi: przysiadanie i stawianie do trzech kroków bez podpierania się.
Nowe słówko: mniam mniam
Nowa umiejętność Małgosi: pchanie własnego, terenowego wózka.
Na 17.30 pojechałyśmy na zajęcia pływackie. Tam po raz pierwszy Małgosia przepłynęła kilka metrów bez mojej asekuracji wyposażona jedynie w dmuchane rękawki i kółko. Nie wiem czy większą motywacją do machania nóżkami była oddalona mama czy zabawka, którą trzymałam w ręku. W każdym razie zgodnie z tezą instruktorki było to bardziej ćwiczenie dla rodziców, przekonujące ich, iże pociechy potrafią same utrzymać nad wodą głowę i skutecznie się w niej przemieszczać. Muszę przyznać, że trudno mi było ją puścić, ale potem byłam równie dumna z jej umiejętności co ze swojej odwagi.
Nowa umiejętność Małgosi: samodzielne pływanie w dmuchanych gadżetach.
Wczoraj, tj. w czwartek, Małgosia kilkakrotnie kucała i bez podparcia wstawała na nóżki. Następnie zdecydowała się na zrobienie pierwszego kroka. Udało się jej postawić aż trzy kroczki, potem stanęła i kucnęła. Po krótkim odpoczynku jeszcze kilkakrotnie powtórzyła tę kombinację.
Wprawdzie nie można tego jeszcze nazwać chodzeniem, ale pierwszy zupełnie samodzielny krok wart jest odnotowania.
Wieczorem zrobiłam sałatkę jarzynową. Nie było nawet mowy, żeby Małgosia nie towarzyszyła mi w czynności szatkowania, czego domagała się wspinaczką po moich nogach i bardzo głośnym krzykiem. W końcu poległam i przyniosłam do kuchni krzesełko a na jego blacie położyłam talerz z aktualnie rozdrabnianym warzywem. Ja dzierżyłam w dłoni nóż a córuś łyżeczkę. Każde warzywo zostało przez nią spróbowane z zielonym groszkiem i kiszonym ogórkiem włącznie. Kiedy Małgosia sama zaspokoiła ciekawość zapachu, smaku i konsystencji postanowiła nakarmić mnie. Reagowałam na to słowami "mniam mniam", które bardzo się spodobały i szybko zostały włączone do jej słownika. Myślałam, że pęknę ze śmiechu kiedy nabierała łyżeczką pokrojoną marchewkę, wkładała ją do buzi, przełykała a potem wypowiadała swoim głosikiem to urocze "mniam mniam".
Nowa umiejętność Małgosi: przysiadanie i stawianie do trzech kroków bez podpierania się.
Nowe słówko: mniam mniam
Dziś rano Małgosia sama włączyła sobie pilotem płytę z piosenkami dla dzieci. Trudno opisać jej zdziwienie, które następnie wymalowało na buzi rozpierającą dumę z tego faktu. Nie wiem jak to dokładnie zrobiła - grunt, że było to przemyślane i celowe działanie.
Uwielbiam, jak po kąpieli sama rozsmarowuje sobie na brzuszku i rączkach balsam - prawdziwa dziewczynka!, pomaga przy ubieraniu czy usiłuje zawiązać buciki.
Chciałam nagrać jak sobie radzi ze stawianiem kroków, jednak gdy tylko dostrzeże, że mam w ręku kamerę przybiega do mnie najszybciej jak potrafi czyli na czworakach. Może innym razem uda mi się złapać ją z zaskoczenia.
Uwielbiam, jak po kąpieli sama rozsmarowuje sobie na brzuszku i rączkach balsam - prawdziwa dziewczynka!, pomaga przy ubieraniu czy usiłuje zawiązać buciki.
Chciałam nagrać jak sobie radzi ze stawianiem kroków, jednak gdy tylko dostrzeże, że mam w ręku kamerę przybiega do mnie najszybciej jak potrafi czyli na czworakach. Może innym razem uda mi się złapać ją z zaskoczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz