Marcin przyjechał do Warszawy wymienić auto dla oddziału. Przy tej okazji żeńska reprezentacja Bujarków spędziła z nami wczesne popołudnie. Do pierwotnego pomysłu z wyjściem do ZOO po wczorajszych kłopotach jelitowych nie byłam przekonana i ostatecznie poszłyśmy na osiedlowy plac zabaw. Tam w skwarze anektując jedyny kawałek cienia na całym placu urządziłyśmy sobie coś w rodzaju pikniku. Szkoda, że dzieląca nas odległość ogranicza spotkania do jakiś dwóch w roku... za to jak cieszą!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz